Nasz Przyjaciel Piotr napisał kiedyś pięknie na naszej stronie internetowej, że zajęcia naszej Szkoły przygotowują uczestników do narciarskiej matury, którą jest Bieg Piastów. Były to słowa prorocze, bo chociażby taki ten oto ja, gdy po raz pierwszy usłyszałem, ze też powinienem pobiec, śmiałem się do rozpuku. A już kilka lat później, ciesząc się opinią jednego  reprezentantów Szkoły o rekordowym stażu w Biegu (dodajmy dla jasności, że w tym wypadku do stażu policzyłem czas spędzony na trasie, a nie ilość pokonanych kilometrów☺), sam namawiałem. Kasia i Witek wiedzą.

W tym roku w pensjonacie Michalina tradycyjnie zameldowali się Kasia i Witek, jak zawsze również Ewa Daszkiewicz, Adaś Lorens (o nim jeszcze za chwilę, bo znowu wygrał z Radkiem), Sławek Klimek, Kamil Maślanka, Marysia, Janek, Magda i Radek Pawłowscy oraz Jurek Rajfura (w tym roku startujący wirtualnie). Kilku stałych bywalców zabrakło, ale mamy ich zapewnienie, że był to jednorazowy eksces. Wielu przedstawicieli naszej Szkoły widzieliśmy również na Polanie Jakuszyckiej, a nie będę ich wymieniał tylko dlatego, aby nikogo nie pominąć. Zapraszamy natomiast na nasz profil fejsbukowy, żeby podpisać listę obecności.

Jeszcze odrobinka nepotyzmu, czyli specjalne gratulacje dla Magdy Pawłowskiej za podjęcie wyzwania pokonania pięćdziesięciu kilometrów na dwudziestolecie zawarcia związku. Wyliczyłem na kalkulatorze, ze trwając nadal w tymże małżeństwie, powinna dokładać dwa i pół kilometra rocznie. Jak długo jeszcze da radę?

I na koniec jeszcze kilka zdań o debiutancie w barwach Ustrońskiej Szkoły w Biegu Piastów.

Ten człowiek nie jest zwyczajnym człowiekiem, choć znamy go od dawna i wiemy, że jeśli ktoś miał dać radę, to tylko On. Nasz młody Przyjaciel Mieszko (zbieżność personaliów z Mieszkiem P., pierwszym nie kwestionowanym historycznie  przedstawicielem patronującej Biegowi dynastii Piastów niezamierzona), mając wcześniej narty biegowe na nogach około jeden (jeden!) raz, zapisał się na pięćdziesiąt kilometrów i pokonał dystans koncertowo mimo, że pierwszą jego część poświęcił głównie na opracowanie autorskiej techniki biegowej. To trochę tak, jakby na tę maturę, o której pisał Piotrek, poszedł prosto z przedszkola i to co najwyżej ze średniaków. Pamiętajcie o tym wszyscy Ci nasi uczniowie, zanim spróbujecie się tłumaczyć, że nie jesteście jeszcze przygotowani, bo za mało trenowaliście i że technika jeszcze nie ta. Da się. Mamy na to żywy dowód.

Mieszko swoim startem wzbudził powszechny szacunek i został, jako tajna broń Radka, zobligowany do złamania w przyszłym roku psychologicznej granicy czterech godzin, trzydziestu czterech minut i trzydziestu dwóch sekund z groszami, pokonując tym samym starego wyjadacza Adasia i spełniając w zastępstwie Radka  jego odwieczne marzenie.

Wszystkim dziękuję i gratuluję. Czekamy na Was za rok!

Radek Pawłowski

Like this post0

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Go top